Ministerstwo Infrastruktury szykuje pilotaż, w ramach którego na drogi będą mogły wjechać ciężarówki o długości ponad 25 m. To wyjście naprzeciw oczekiwaniom sektora transportowego, choć szykowane rozwiązania rodzą też obawy części przewoźników.
O możliwości dopuszczenia do ruchu zestawów pojazdów o długości 25,25 m dyskutuje się od dawna. Takich rozwiązań oczekuje branża transportu drogowego, a jednolite regulacje miały być przygotowane na poziomie Unii Europejskiej. Ogólnounijnych zasad nie udało się do tej pory wypracować, tymczasem działania w kierunku wprowadzenia takiej możliwości podjęło Ministerstwo Infrastruktury. Jest już gotowy projekt nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym, która da podstawę do rozpoczęcia pilotażu.
W ramach programu pilotażowego do ruchu mają być dopuszczone pojazdy typu EMS. Należą do nich m.in. zespoły pojazdów o długości 25,25 m, w których możliwe jest podniesienie dopuszczalnej masy całkowitej ponad 40, a do maksymalnie 60 ton. Obecnie takie pojazdy są dopuszczone do ruchu choćby na terytorium Niemiec – z ograniczeniem DMC do 40 ton oraz na terytorium Czech z ograniczeniem masy całkowitej do 48 ton.
Pilotaż pod nadzorem
Pilotaż szykowany w Polsce ma pokazać jak dopuszczenie tego typu pojazdów wpływa na efektywność transportu drogowego, a jednocześnie jak oddziałuje na stan dróg. Między innymi dlatego nadzór nad pilotażem ma sprawować Instytut Badawczy Dróg i Mostów. Ten podmiot, jeszcze przed rozpoczęciem programów pilotażowych ma ocenić infrastrukturę drogową pod kątem możliwości jej wykorzystania przez pojazdy nienormatywne. Ma także prowadzić monitoring w trakcie pilotażu.
Pilotaż przewidziany jest na 5 lat z możliwością przedłużenia tego okresu. Corocznie będą poddawane ewaluacji. Udział w pilotażu będzie płatny dla przedsiębiorców. Przewoźnik, który będzie zainteresowany wykonywaniem tego typu przewozów będzie ponosił opłatę za każdy pojazd nienormatywny objęty programem w kwocie maksymalnie 8 tys. zł rocznie.
Projekt ustawy Prawo o ruchu drogowym ma być przyjęty przez rząd w II kwartale tego roku. Po jej uchwaleniu minister wyda odpowiednie rozporządzenia. Jak informował niedawno w odpowiedzi na interpelację poselską wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec, pilotaż – z uwagi na konieczność sprawdzenia infrastruktur drogowej – będzie mógł ruszyć najwcześniej rok po uchwaleniu zmian w ustawie.
Oczekiwania, ale i obawy
Argumentem za dopuszczeniem do ruchu dłuższych zespołów pojazdów są oszczędności finansowe po stronie przedsiębiorców transportu drogowego. Ma to być także odpowiedź na problem niedoboru kierowców zawodowych. Wskazuje się także na aspekt ekologiczny związany ze zmniejszeniem liczby operacji transportowych.
Choć to rozwiązania postulowane i oczekiwane przez przedsiębiorców, proponowane rozwiązania budzą też obawy części z nich. – Nie zamykamy się na nowoczesne rozwiązania, bo wiemy, że w Europie są już w standardzie wydłużone zestawy drogowe. Istnieje jednak obawia, że pilotaż Ministerstwa Infrastruktury nie spowoduje ofensywy polskich przedsiębiorców, a wjechanie do kraju ciężarówek na zagranicznych rejestracjach z właśnie składem ciągnika ponad 25 metrowym – mówi Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.
Zauważa, że projekt Ministerstwa Infrastruktury jest to projekt dopuszczający testowanie wydłużonych do 25,25m zestawów drogowych, które w tym przypadku będą musiały się składać z trzech, a nie jak dotychczas z dwóch pojazdów. Dodaje, że w proponowanym projekcie, ze względu na ograniczenie długości do 25,25m, nie ma możliwości skompletowania składu z ciągnika siodłowego i dwóch tradycyjnych naczep, gdyż będzie on zbyt długi. Dodatkowo projekt dopuści też używanie naczep o zwiększonej długości przestrzeni ładunkowej.
– Moim zdaniem przepisy te po prostu dopuszczą zagraniczną, unijną konkurencję stosującą już tego typu rozwiązania w swoich krajach, na nasz rynek. Dlatego, jeśli już, to raczej podnoszą konkurencyjność zagranicznych przewoźników na rynku polskim, a nie polskich za granicą. W skali całej Unii Europejskiej takie rozwiązanie być może ma sens, ale czy przy aktualnym stanie polskiej branży transportowej powinniśmy się przejmować kondycją zagranicznych przewoźników? – mówi Dariusz Matulewicz.
Jego zdaniem rozwiązanie będzie przydatne głównie dla dużych międzynarodowych producentów i operatorów logistycznych. Nie jest także przekonany czy będą chętni do udziału w pilotażu. – To tylko testy, co nie skłania do inwestowania w tego typu sprzęt, ale nie jest też wielką tajemnicą, że już dzisiaj w naszym kraju są przewoźnicy, którzy wykorzystują takie pojazdy i świadczą tego typu usługi w innych krajach zgodnie oczywiście z tamtejszym prawem. Szwecja, Norwegia czy Niemcy umożliwiają wykorzystanie takich pojazdów – wskazuje.
– Rozwiązanie to jest najbardziej pożądane i oczekiwane przez firmy przemieszczające duże objętościowo masy ładunkowe pomiędzy swoimi zakładami czy oddziałami mające dobry dostęp do sieci autostrad czy dróg ekspresowych. I tutaj, ze względu na konieczną integrację współpracy wielu stron łańcucha dostaw oraz niezbędną infrastrukturę to rozwiązanie najlepiej się sprawdzi. Wszystkie inne przypadki niosą za sobą zagrożenia, które można długo wymieniać – stwierdza przedstawiciel zachodniopomorskich przewoźników.
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem
zgody na:
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów
zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji
handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu
w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z
siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.